Najnowsze Wpisy

shd69 Komentarze (2)
04. stycznia 2009 12:28:00
linkologia.pl spis.pl

Podła, wszechogarniająca, odpychająca, niepokonana przyjaciółka Miłości - Zazdrość. Zawsze czai się w zakamarkach naszego serca, dyskretnie dając znać o sobie, by pewnego dnia ukazać swoje pełne oblicze. Gdy ogarnia człowieka, nie można się jej pozbyć. Nie przyjmuje tłumaczeń, budzi złość, niechęć, agresję, smutek, strach. Z łatwością niszczy najsolidniejsze fundamenty Miłości, która przerażona stara się stawić jej czoła. Chroni swój kwiat zwijając go w pąk, by szpon Zazdrości nie zranił delikatnych płatków. Lecz jak opanować Zazdrość, która oplatając korzenie Miłości, opanowuje Wyobraźnię, która zaczyna podsuwać coraz to drastyczniejsze obrazy. Wyciąga na światło dzienne nasze najskrytsze obawy i lęki, które tkwią gdzieś głęboko w podświadomości. Sprawia, że ulatnia się gdzieś poczucie bliskości, bezpieczeństwa i ciepła, pozostawiając chłód i ciszę pełną niezadanych pytań i niedanych odpowiedzi, która pogrąża nas w głebinie smutku, cierpienia i strachu.

Wszechogarniająca, podła, bezczelna Zazdrość...

  

Lecz wierzę, że Miłość i tym razem ją pokona...

Przecież jest silniejsza, bo jest Nasza...

Tancerka (10:53)

Twoje myśli


27 października 2006
Fenomen Zdrady...

Ostatnio zauważyłam, że bardzo dużo mówi się o zdradzie. Kilka dni temu przeczytałam kilka wypowiedzi na ten temat i się przeraziłam: Kobiety otwarcie przyznają, że zdradziły swojego męża, narzeczonego, partnera i są z tego zadowolone!!! Co więcej - mówią, że jeżeli nadarzy się taka okazja, to na pewno to powtórzą!! To jest ohydne!!!! Po co trwać w związku, jeżeli z góry planuje się skok w bok?? Jeżeli tak wyglądają nowoczesne związki, to ja wolę pozostać tradycjonalistką. Życie z drugim człowiekiem zobowiązuje do wielu rzeczy: uczciwości, kompromisów, wyrzeczeń, wierności dając w zamian poczucie bezpieczeństwa, zjednoczenia i pewności, że ten Ktoś jest tylko dla Ciebie...

Nie wierzę w żadne: "Bo brak mi czułości. Bo on jest ciągle w pracy. Bo on przestał zwracać na mnie uwagę...". Przecież to nie jest żaden powód, żeby innemu mężczyźnie pakować się do łóżka!!! A może to Ty przestałaś okazywać, że on jest najważniejszą osobą w Twoim życiu, przestałaś dbać o siebie, przestałaś się uśmiechać, gdy jesteście razem, a zaczęłaś narzekać, że ciągle nie tak, że za mało, że nie daje Ci kwiatów, nie zaprasza do kina, nie przygotowuje kolacji przy świecach i kąpieli w pianie, że nie ma Twojego zdjęcia na biurku w pracy... Skoro wszystko jest nie tak , to po co być razem?

Żaden związek nie jest idealny, w każdym są wzloty i upadki, ale moim zdaniem zdrada nie jest wyjściem z żadnej sytuacji. Jeżeli nie umiecie już być ze sobą lub nie chcecie, to się po prostu rozstańcie zachowując w pamięci najlepsze wspólne chwile. Po co psuć piękne wspomnienia łzami bólu i rozczarowania, niesmakiem, poczuciem poniżenia i krzywdy, kłótniami, oskarżeniami, wyrzutami sumienia... Nie rozumiem tego. Ja bym nie potrafiła spojrzeć nikomu w oczy, a przede wszystkim na swoje odbicie w lustrze...

  

Kobieta, która zdradziła, to duży zimny kotlet, którego nie chcesz tknąć, bo ktoś inny trzymał go już w zębach...

Tancerka (12:35)
Twoje myśli

25 października 2006
Błędy Pana Boga...

Jedyne co się Panu Bogu nie udało w człowieku, to Starość... Ludzie zamiast w tym czasie cieszyć się życiem i odpoczywać po trudach pracy, tak naprawdę teraz muszą stawić czoła prawdziwym problemom: choroby, zapomnienie, niedołęstwo, borykanie się z poczuciem przemijania, często odtrącenia, zbędności... A przecież dzięki tym ludziom jesteśmy, żyjemy. To oni kształtowali nas, nasz dom, nasze rodzinne miasto, kraj i świat. A my często w biegu codzienności zapominamy o naszych Babciach, Dziadkach, Rodzicach, Ciociach i Wujkach, którzy tkwią przy telefonie czekając na jego dźwięk lub wyglądają przez okna mając nadzieję, że przyjdziemy, choćby na chwilę...

Jesień życia... Piękne określenie - pełne kolorów, zapachu, ciepłego słońca... A zaglądając w smutne oczy starości, zobaczymy niepewność jutra, zniechęcenie życiem, przerażenie chorobami, zanikami pamięci, niedołęstwem, pomarszczone, zmęczone twarze i... oczekiwanie na zbawienie... Ciągłe wpominanie przeszłości często doprowadza do łez - uświadamia świetność minionych czasów, zdrowia, urody, młodości i beznadziejność teraźniejszości - szarej, bezdusznej, mijającej... A przecież nikt nie chce tak po prostu odejść... w zapomnienie....

  

Tancerka (13:11)
Twoje myśli

19 października 2006
Dwoistość Natury...

  W każdym z nas istnieją dwie natury, dwie osobowości, które wzajemnie się przenikają , ujawniając swe pełne oblicza w różnych sytuacjach... Inaczej zachowujemy się w pracy, a zupełnie inni jesteśmy w domu, wśród bliskich, przyjaciół, znajomych. W pracy każdy z nas nakłada maskę, by być postrzeganym w taki sposób, w jaki chce, żeby widzieli go inni: najskromniejsi i spokojni prywatnie okazują się być duszami towarzystwa, najwięksi podrywacze - samotnikami, nieumiejącymi pokonać swojej nieśmiałości w życiu osobistym, biurowi kawalarze marzą o tym, by być szanowanymi, jednak pod maską błazeństwa kryją swoje kompleksy, bojąc się być wyśmianymi, a prezes podejmujący najtrudniejsze decyzje, w domu podporządkowuje się żonie, bojąc się wyrazić swoje zdanie.

Która natura jest prawdziwa??! Chyba obie... Sytuacje życiowe, z którymi przyszło nam się zmierzyć, sukcesywnie kształtują naszą osobowość. Lub może raczej ludzie, z którymi zetknął nas los: Rodzice, koleżanki, koledzy, współpracownicy, sąsiedzi, znajomi... to właśnie oni sprawiają, że czegoś się boimy, wstydzimy, czujemy się potrzebni lub niedowartościowani, chcemy być liderami lub wolimy pozostać na uboczu wykonując tylko polecenia.

Sztuką jest znalezienie Drugiej Osoby, przy której nie musimy udawać. Nie chcemy nakładać maski, bo wiemy, że nas nie wyśmieje, nie będzie oceniać, nie odepchnie, pocieszy w razie porażki, będzie starać się zrozumieć, odpowie na wszystkie, nawet najgłupsze pytania, cierpliwie przeczeka nasz atak złości, pomoże, gdy popełnimy błąd, uspokoi, uśmiechnie się i powie, że wszystko będzie dobrze...

  

Dziękuję Losowi za to, że pozwolił mi spotkać mojego Ktosia... On sprawia, że problemy wydają sie mniejsze, a świat lepszy!!!

Tancerka (15:32)
Twoje myśli

16 października 2006
Ciemniejsza strona Tańca...

Taaaak... Taniec też ma dwie strony: jedną pasjonującą, pełną pozytywnych emocji, barw, turniejowej gorączki, sukcesów, radości i tę drugą... pełną zwątpienia, rozczarowań, niepewności...

Najtrudniej jest przełknąć niezadowolenie Trenera, gdy starasz sie z całych sił, ale nie wychodzi... Gdy przychodzi spadek formy i masz świadomość, że stoisz w miejscu, nie robisz żadnych postępów lub tańczysz coraz gorzej... Choreografie nagle wydają się zbyt szybkie, ciało nie chce wykonywać pożądanych akcji, ruchy nie są wystarczająco dynamiczne, kroki są wciąż za krótkie, stopy za słabe, a dłonie nie wykańczają ruchu... Wciąż próbujesz i próbujesz, ale nie wychodzi. Dzień po dniu wychodzisz z treningu z poczuciem totalnej klęski...W dodatku dzień przed turniejem Partner zawiadamia cię, że nie może być na treningu, a przecież mieliśmy jeszcze tyle wyćwiczyć... Zbliża się turniej, a Ty ciągle  czujesz się zbyt słaba, by na nim zatańczyć, by móc pokazać, na co naprawdę Cię stać - dochodzą nerwy i faktycznie, zaliczasz kolejną porażkę...

I ogarnia Cię zwątpienie - czy naprawdę jest sens to dalej ciągnąć? Po co, jeśli i tak mi nic nie wychodzi... To co, że tak to kocham, jakoś sobie poradzę, a Partner może znajdzie lepszą Tancerkę...

Ale nagle przychodzi mały sukcesik (udało się w końcu zatańczyć tę figurę, którą tak długo ćwiczyliśmy), a potem drugi (na turnieju pojawiło się kilka krzyżyków więcej) i kolejny... Ciepłe słowa publiczności i uśmiechy uznania tak podnoszą na duchu... Tak, przecież tak naprawdę tańczymy właśnie dla osób przychodzących nas oglądać, a nie dla sędziów. A pudła?? Cierpliwości - przyjdzie na nie jeszcze czas...

Taniec jest poezją, której częścią jest świat...

  

Tancerka (13:55)
Twoje myśli

13 października 2006
Tęcza nie musi roztapiać się w słońcu...

Zastanawiające jest, że ludzie tak uciekają przed szczęściem... Nie doceniając tego co mają, zawsze chcą więcej... więcej... i więcej... Mając pracę narzekają, że mało płatna albo szefowie zbyt wymagający - ale przecież jest! Mając pieniądze pozwalające na dostatnie życie, płaczą, że nie mogą sobie kupić markowych ciuchów z nowej kolekcj - ale przecież mają gdzie mieszkać, co jeść, w co sie ubrać i jest za co pojechać na wakacje! Znajdując swoją Drugą Połowę marudzą, że nie daje kwiatów, nie pisze miosnych wierszy - ale przecież jest wtedy, gdy najbardziej tego potrzebujemy: gdy grozi niebezpieczeństwo, gdy potrzebujemy pomocy, albo pocieszenia... Tak, wiem - trzeba się stale rozwijać, dążyć do doskonałości, a nie tylko siedzieć i cieszyć się z tego co dał nam los, nie prosząc o więcej. Ale ludzie... Dlaczego nie możemy tego robić z uśmiechem na twarzy?!

Dlaczego tak mało osób potrafi przystanąć i zachwycić się śpiewem ptaka, czy soczystością zieleni na wiosnę; albo docenić przyjazny uśmiech i serdeczny uścisk dłoni. Przecież to my budujemy własne szczęście przez to, jak postrzegamy świat, jakie relacje budujemy z innymi i jak korzystamy z tego, co ofiarowuje nam życie...

Życie jest w kolorze, który ma twoja wyobraźnia

  

Gwiazdy czasem spadają z nieba - grunt to wiedzieć,
jak je złapać...

Tancerka (11:49)
2 dzięki :-)

12 października 2006
Trochę wspomnień...

Pierwszy Turniej... czekałam na niego z niecierpliwością. Był on jedną z najpiękniejszych chwil w moim życiu. Zadziwił mnie brak jakiejkolwiek tremy. Wiedziałam, że jako nowa para na parkiecie nic nie zwojujemy. Chciałam chłonąć turniejową gorączkę: piękne kolory, mieniące się suknie, błyszczące fryzury, mocne makijaże, poważnych sędziów, dźwięki muzyki, pary płynące po parkiecie, owacje publiczności, słowa prowadzącego, poruszające się ciała... Zapamiętywałam kolejność turnieju: rejestracja par, próba parkietu, eliminacje... Z wypiekami na twarzy czekałam na naszą rundę i zatańczyłam, jak najpiękniej wtedy potrafiłam (udało nam się pokonać nawet kilka par :-) ) Tak, to było to!!! Takich emocji nie przeżywałam jeszcze nigdy!!! A potem, gdy zupełnie obcy ludzie podchodzili do nas i gratulowali występu mówiąc: Pięknie wyglądacie na parkiecie. Widać, że cieszycie się tańcem. Zapowiadacie się na dobrą parę! - było dla nas kompletnym zaskoczeniem. Z czasem coraz częściej spotykaliśmy się z ciepłymi słowami, a każde z nich głęboko trafiało do mojego serca, zostawiając w nim słodką nutkę szczęścia i utwierdzając mnie w przekonaniu, że dobrze wybrałam!!!

  

Tancerka (12:44)
3 dzięki :-)

10 października 2006
Parszywy czas...

Wczoraj jest historią... Jutro tajemnicą...
Dzień dzisiejszy - darem...

Czy też masz wrażanie, że ciągle go jest za mało? Tyle rzeczy chciałabym robić, ale nie ma kiedy. Doba jest za krótka - czasu starcza tylko na zwykłe obowiązki: praca, szkoła, posiłki, sen, no i oczywiście trening. Ale czasem chciałoby się zrobić coś zupełnie innego - spróbować nowych rzeczy, gdzieś pojechać lub po prostu... poleniuchować; schować się pod kołdrą i przesiedzieć tak cały dzień przewracając się z boku na bok.

Gdyby tak znaleźć magiczny sposób, by po całym aktywnym dniu nie czuć zmęczenia i wykorzystać noc na coś innego niż spanie. Przecież przesypiamy pół życia, podczas gdy tyle pięknych rzeczy czeka na odkrycie - czasem wystarczy wyciągnąć rękę, by po nie sięgnąć i nakarmić zmysły czymś zupełnie nowym, pasjonującym. Jednak tego nie robimy, bo nie mamy czasu!!! Powinniśmy spać dla przyjemności, a nie z konieczności...

Ciągle w biegu, tyle obowiązków, żeby tylko zdążyć... A gdzie chwile przy boku Tego Jedynego, podczas których choć w części możnaby się sobą nasycić? Nacieszyć uśmiechem, rozmową, dotykiem... Kradniemy minuty dnia codziennego, by choć chwilkę pobyć tylko ze sobą... Ale wiesz co? Są to najpiękniesze chwile każdego dnia: ciepły sms, muśnięcie dłoni, blask w oczach, słodki szept... Hmmm... Może ten czas wcale nie jest taki zły...

To nie Czas się spieszy... To my nie nadążamy...

Tancerka (10:44)
3 dzięki :-)

05 października 2006
Co by było gdyby...

Czy zastanawiałaś się kiedyś, kim byś była, gdybyś nie była tym, kim jesteś teraz? Czym byś się zajmowała, gdybyś kiedyś w przeszłości podjęła inną decyzję, wsiadła do innego autobusu, wybrała inną szkołę? Co byś robiła, gdybyś poznała innych ludzi, jaki wpływ by na Ciebie wywarli? Co by było, gdyby w dzieciństwie Rodzice posłali Cię na inne zajęcia, dali większą swobodę lub wręcz przeciwnie - wypełnialiby cały Twój wolny czas?

Ja się nad tym czasami zastanawiam. I powiem szczerze... Nie wyobrażam sobie innego życia: innej Rodziny, innej pasji, innego Mężczyzny u mojego boku.

Czasem przeraża mnie fakt, że pozornie nic nie znaczące decyzje wywierają taki wpływ na nasze życie, a ludzie których poznajemy w tak dużym stopniu kształtują naszą osobowość.

A może gdzieś jest wszystko zapisane i nie ważne jaką podejmiemy decyzję, to co ma się stać i tak się stanie...?

Obieramy w życiu różne ścieżki, lecz dokądkolwiek się skierujemy, zabieramy ze sobą cząstkę innych...

    

Tancerka (10:35)
2 dzięki :-)

02 października 2006
Pasja życia...

Od dzieciństwa zazdrościłam tym koleżankom, które miały swoje hobby: grały na gitarze, zbierały słoniki, pisały wiersze. Koledzy zakładali swoje zespoły, grali w drużynach piłkarskich lub w koszykówkę. Ja ciągle szukałam... Próbowałam wielu rzeczy - najpierw był sport: piłka ręczna, koszykówka, siatkówka, narty, badminton, wymarzony tenis, aerobik, próbowałam nawet grać w piłkę nożną :-) Potem zainteresowały mnie zajęcia artystyczne: aktorskie, wokalne; rysowałam i grałam na pianinie... Ale wciąż to nie było to. Pod koniec podstawówki nauczycielka zaszczepiła we mnie bakcyla chemicznego (fascynujące były burze w szklance, zmieniające kolory ciecze oraz małe wybuchy kontrolowane), ale po zmianie szkoły szybko się ulotnił. Próbowałam nawet harcerstwa, ale okazało się to totalną pomyłką. No i szukałam dalej... Zbierałam opakowania z czekolad, znaczki i małe szklane figurki, ale jakoś wcale nie było to zabawne, fascynujące, czy rozwijające. Chciałam robić coś, w co bym się mogła zaangażować,  w czym bym mogła osiągać jakieś wyniki, w czym bym się mogła realizować... I znalazłam!!! Zakochałam się w Tańcu, muzyce oraz  całym turniejowym rozgardiaszu. Emocje, kolorowe stroje, godziny treningów, bolące stopy, bóle mięśni, zwycięstwa i porażki, dalekie trasy, mnóstwo znajomych, zmęczenie, mnóstwo wydanych pieniędzy, medale, muzyka i rytm - to jest Pasja mojego Życia!!!

kemintodol : :

spata Komentarze (0)
25. listopada 2008 23:10:00
linkologia.pl spis.pl

To byl a raczej byla Tina....niestety.....ona byla osoba ktorej teraz akurat najmniej chcialam widziec

-Ashlee zaczekaj musimy pogadac....przepraszam za to co powiedzialam ale...ja poprostu...

-tak wiem ja na twoim miejscu tez bym byla wkurwiona jakby byla mojego chlopaka krecila mi sie po domu-przerwalam jej.....usiadlysmy na piasku.....nie mialam ochoty z nia gadac bo przed chwila nazwala mnie dziwka...ale co tam kiedys w koncu i tak bym musiala

-posluchaj moze lepiej by bylo jakbys sie wyprowadzila znajdziemy ci jakis ladny dom troche dalej i wtedy moze wszystko by sie ulozylo i tobie i mnie-powiedziala a ja wiedzialam ze ma racje...jakbym sie od nich wyprowadzila to moze w koncu przestala bym robic sobie nadzieje

-tobie???a co ja mam do tego czy ty jestes szcesliwa i czy ci sie dobrze uklada??ja cie nawet za dobrze nie znam

-dobra jak nie chcesz tego zrobic dla mnie to zrob to dla Izzy'ego pomysl o jego szczesciu...nie chcesz zeby byl szczesliwy????

-chce....chce...dobra musze to wszystko przemyslec-poszlam do parku polozylam sie na lawce i myslalam nad tym wszystkim....chcialam zeby Izzy byl szczesliwy nie wazne czy ze mna czy nie....wazne zeby poprostu byl szcesliwy.A jesli Tina daje mu to szcescie to powinnam dac sobie juz spokoj i pogodzic sie z mysla ze juz nigdy nie bedziemy razem.W koncu postanowilam ze pojde spakuje swoje rzeczy i narazie zamieszkam w jakism hotelu dopuki nie znajde sobie jakiegos mieszkania.Gdy weszlam do domu  nikogo tam nie bylo weszlam do swojego pokoju i zaczelam pakowac swoje rzeczy.Troche duzo tego bylo wiec zajelo mi to prawie dwie godziny.Oczywiscie na moje nieszczescie wszyscy musieli wrocic zanim zdazylam stamtad wyjsc.Nie chcialam zeby ktos widzial ze wychodze wiec postanowilam wyjsc przez balkon.....jak bylam mlodsza a rodzice mnie nie chcieli wypuscic z domu zawsze tak robilam.Najpierw zucilam walizke a potem sama zeskoczylam.Nie bylo wysoko wiec naszczescie nic mi sie nie stalo.Na dworze strasznie lało a ja zabardzo nie wiedzialam co ze soba zrobic....musialam najpierw znalesc jakich hotel w ktorym bym sie zatrzymala.Postanowilam isc przez park bo tam przynajmniej nie bylo tak ciemno.

Ktos nagle zlapal mnie od tylu....odwrocilam sie...byl to Izzy

-co ty tu robisz??-zapytalam przerazona i cala mokra od deszczu

-nie bylo twoich rzeczy czemu ucieklas???

-nie ucieklam poprostu uznalam ze tak bedzie lepiej

Izzy zlapal moja twarz obiema rekami

-posluchaj..ja zrozumialem...ze nie moge bez ciebie zyc...ja ciagle o tobie mysle...jestes dla mnie poprostu najwazniejsza.....nie kocham Tiny tylko ciebie- mnie zatkalo...a Izzy obdarowal mnie cudownym namietnym pocalunkiem....bylo poprostu cudownie znowu czuc miękkość i smak jego ust.

-ja tez cie kocham i nawet nie wiesz jak bardzo-powiedzialam i zlączylismy sie w namiętnym pocałunku.

 

 

Hej!!Sorki ze tak dlugo nie pisalam ale nie mialam czasu.Dziekuje za komcie chociaz bylo ich bardzo malo i mam nadzieje ze pod ta nocia bedzie wiecej.Przepraszam za błędy ale nie mialam czasu poprawiac.Pozdrowionka:*:*:*:*

Xtinka (21:26)

6 dzięki...koffusiam was....


22 marca 2008

Po śniadaniu siedzielismy przed tv i ogladalismy jakis demny film.....w tym samym czasie Tina poprosila Izzka żeby poszli na gore bo chciala z nim pogadac....kurde ona chyba cos podejrzewa.Poszlam za nimi podsluchac o czy gadaja....w sumie to moglam tego nie robic ale jakos nie moglam sie powstrzymac.Stalam pod drzwiami i dowiedzilam sie ze ona nie chce zebym ja tu byla bo jej przeszkadzam i ona sie glupio przy mnie czuje....zanim Izzy zdązyl cos powiedziec....nie wytrzymalam i wpadlam tam...

-dobra jak masz cos do mnie to mi powiedz to wprost!!!!...no mow  wczym ci tak przeszkadzam????-powiedzialam wkurzona.....nie nawidze jak ktos kogos obgaduje za plecami a nie umie mu tego powiedziec w prost.

-chcesz wiedziec....dobra powiem ci!!Przeszkadzasz mi dokladnie we wszystkim co robisz....np w tym ze ciagle gapisz sie na Izziego...dziewczyno zapomnij o nim on teraz jest ze mna i mnie kocha....a ty szmato go zdradzilas i on juz do ciebie nie wroci!!!Teraz juz wiesz w czym mi przeszkadzasz??!!!!

Wkurzylam sie bo teraz przesadzila chcilam ja normlanie zabic.....ale przeciez ona ma racje....to prawda ze robie sobie nadzieje ze jescze bede z Izzym...i to prawda ze jestem szmatą bo ga zdradzilam.

-masz racje-powiedzilam tylko cicho i wybieglam na dwor

Pobieglam jak zwykle na plaze polozylam sie na pisaku i patrzylam na bezchmurne niebo....myslalam nad tym wszystkim....nad tym czy jescze sa jakies szanse ze bede z Izzym i czy wogole to wszystko ma jakis sens.Mialam jeszcze przejsc sie wzdluz plazy ale ktos mnie zawolal.....to byl..............................................

 

Nareszcie jest 11 rozdzailik wiem ze krotki ale obiecuje ze nastepny biedzie dluzszy.Dziekuje za wszystkie komcie i przepraszam za bledy ale nie mialam czasu zeby poprawiac.Nastepny rozdzailik juz niedlugo.Buziaki i Pozdrowionka:*:*:*:*

 

Rozdzialik dedykuje

kemintodol : :

ccd Komentarze (0)
24. listopada 2008 11:33:00
linkologia.pl spis.pl
łe. nie umiem wymyślać tytułów. za gorąco jest na to żeby myśleć.

 Mamy drugi dzień wakacji a ja czwarte ognisko za sobą i dwie godziny spania. Oprócz tego żołądek naładowany dwutlenkiem węgla z napojów gazowanych, którym spokojnie możnaby napompować duży balon. Spodnie obsiusiane przez kota, który z pewnością wyraził swoim czynem ogromną sympatię do mnie, czemu zaprzeczyć niesposób. Mnie to chyba wszystkie koty lubią...

 Wakacje wloką się i sapią. Do szkoły tęskniłam zanim jeszcze zdążyłam z niej na dobre wyjść po piątkowej akademii, a teraz możnaby już spokojnie stwierdzić, że z owej tęsknoty umieram.

 Zrywanie się rano z łóżka na minutę przed dzwiękiem budzika, wciskanie w siebie rogalika, wypijanie hektolitrów kakao i wleczenie ze sobą torby załadowanej wszelkimi możliwymi duperelami stało się już dla mnie tak oczywistym i niewypartym zajęciem, że czasami łapię się na pakowaniu książek czy nawet na gapieniu się w plan lekcji w celu opracowania godziny wstania na taką, która pozwoliłaby mi wyspać się i jednocześnie nie spóźnić na ulubione zajęcia. Na te mniejulubione i całkiem nieulubione nawet nie trudziłam się wstawać co zresztą wyraźnie widać na ocenach. Ale to nic. Będę się uczyć w trzeciej klasie, bo teraz i tak mi się nie opłaca.

 Klawiatura mi trzeszczy. Sporo już się w tym paskudztwie nazbierało okruchów. Niedługo przy naciskaniu klawisza zapewne będzie się na mnie kurzyło...

 W piątek jadę na moją oazę. I w sumie to nie wiem już nawet gdzie. Ale nie ważne. Mogę jechać wszędzie byle dalej od brata.

44 .
o płytkości seriali.

-Wiesz, że porwali Marie w "M jak milość"?!

-Teraz pewnie Maria popadnie w depresję i popełni samobujstwo dusząc się poduszką albo połykając guzik.

-Skąd wiesz, oglądałaś?

-Ja nie musze oglądać. Mam prorocze wizje. A wiesz, że później Artur z rozpaczy ożeni się z Natalką? I wtedy Hanka się załamie i założy lesbilską rodzinę wiążąc się z Grażyną a Alicja popadnie w rozpacz i postanowi wziąść ślub z Mateuszkiem. A Marek wypłynie na głębokie wody i zacznie robić super karierę jako miss świata. A gdyby nie wypaliło to pójdzie na hydraulika. I wogóle to wszyscy pójdą w pizdu...

-Amen.

 

Po co mi serial? Życie bywa ciekawsze. Wystarczy się rozejrzeć.

Zresztą to po co mam bezczynnie patrzeć jak inni robią z siebie downów w telewizji?

62 .
wakacje rozpoczęte. w pewnym sensie..

 Chciałabym umieć sensownie pisać. To chyba jedno z tych moich mniej psychicznych pragnień. Oprócz tego chciałabym też móc siedzieć na dachu i liczyć samochody. Nie ma to jak pogrążać się w działaniach bezsensownych...

 Cel osiągnięty. Duma zaraz porozsadza mi organy. Nie wiem za co ale jakimś cudem dostałam z polskiego piątkę. I tylko to się liczy podsumowywując tan cały rok szkolny. A to, że do tej pory nie umiem stawiać przecinków, nie odróżniam od siebie "dż", "dz", "dzi" i "dź" pisząc je na zmiany raz jedno a raz drugie możemy przemilczeć.

 Zachowanie pewnie postawią mi dobre po lekkim podciągnięciu i przymróżeniu oka na moje nie zakładanie giertuszka, bazgrolenie po ławkach, spóźnianie się na co drugą lekcję, ćwiczenie na wf-ie nie więcej jak trzy razy na semestr, wyrzucanie papieru toaletowego przez okno, przeszkadzanie w pracy robotnikom na hali, niezmienianie butów, wychodzeniu w czasie przerw na miasto, dręczeniu małych dzieci, jedzenie Flipsów na lekcjach i kłóceniu się z nauczycielami.

 Śmiesznie jest w gimnazjum. Kiedyś myślałam, że ludzie w moim wieku nie robią nic poza uczeniem się. Ale jednak jest odwrotnie. Trzeba tylko wiedzieć co sobie można odpuścić i cały rok jest się na wakacjach..

 Rada nauczycieli już była, więc od teraz mam wakacje.

__________

Po przeczytaniu fragmentu z Księgi Rodzaju pani MW. pyta klasy:

-jakie jeszcze mamy księgi?

-księgę Guinessa! (K.Sz.)

 

Po oddaniu przez Bombla wypracowania:

-Bartusiu, ty to złożyłeś tak celowo, żeby ci się jeszcze przydało w toalecie?!

 

Nika do D. na plastyce:

-w dupie mam twoją gumkę!

 

Kasia eSz do mnie:

-jaki pijesz sok?

-jabłkowy.

-a o jakim smaku?

 

Nika na WOS-ie:

-pan Antoni mszczy na oceny!

kemintodol : :

Kalendarz

pn wt sr cz pt so nd
2930311234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930311

Ksiega gości

Księga gości

Kategorie postow

Brak kategorii

kaja666 | lol2-zajawka | mania-1 | serce-kobiety | dzwoneczek | Mailing